piątek, 3 stycznia 2014

Jaką masz wymówkę?

Jedną z rzeczy, którą uwielbiam w pole dance jest to, że jest on właściwie formą akrobatyki, wiążącą się z wyginaniem swojego ciała w powietrzu, nad ziemią, a więc niemalże dyscypliną cyrkową, a jednak każdy może się go nauczyć. I pisząc „każdy”, właśnie to mam na myśli (z zastrzeżeniem, że mówimy o osobach względnie zdrowych, poruszających się o własnych siłach). Jeśli istnieją ludzie, którzy naprawdę się do tego nie nadają, to prawdopodobnie można ich spotkać równie często jak Yeti (czyli przy dużym szczęściu raz w życiu, chyba że jesteś świrem, który zdecydował się porzucić normalne życie, by zająć się ich tropieniem). To zapewne padło już w sieci tysiące razy, a jednak powtórzę: nie musisz być szczupła/y, silna/y, rozciągnięta/y, młoda/y, nie musisz mieć dobrej kondycji, ani nawet być w pełni sprawna/y. Musisz tylko chcieć. Tylko tyle i aż tyle.

Znasz już Lulu? Być może tak, jej występ w America's Got Talent był dość popularny w internecie. Jeśli nie, poznaj ją: http://www.team-lulu.com/Team_Lulu/About_Me.html

Lulu jako tancerka o nietypowych kształtach stała się symbolem pokonywania własnych granic w pole dance. Wiele kobiet zazdrości jej odwagi i niezwykłej osobowości scenicznej. Lulu pokazuje, że można być dumnym z możliwości swojego ciała niezależnie od jego rozmiaru, a przy tym zdaje się być osobą tak ciepłą i charyzmatyczną, że stanowi chodzącą promocję miłości do rurki.
Zobacz jej występ na Pole Convention 2012 i to, jak z uśmiechem wybrnęła z krępującej sytuacji przedłużającego się czekania na muzykę, w której niejedną starą wyjadaczkę zjadłby stres:




Spotkałam się z pytaniem ze strony kursantek, jak szybko się chudnie tańcząc na rurze. Powiem szczerze: nie wiem. Wszystko zależy od tego, czy ćwiczysz regularnie, jak bardzo się przykładasz, co jesz i czy trenujesz coś jeszcze. Zajęcia pole dance nie zostały stworzone specjalnie po to, by spalać tłuszcz, ale mogą w tym pomóc, jeśli taki cel sobie wyznaczysz. Pracując z rurką głównie wzmacniasz mięśnie, kształtujesz ładne jędrne ramiona, plecy, mięśnie brzucha, klatki piersiowej i nóg (a więc przychodząc po raz pierwszy wcale nie musisz być silna – to przyjdzie z czasem). Jeśli przykrywa je nadmiar tłuszczyku, nie oczekuj, że sama rura wystarczy, byś je od razu zobaczyła. To nie znaczy, że ich tam nie ma – Lulu musi być piekielnie silna, żeby podnosić w powietrze i obracać głową w dół swoje słodkie 100 kilo :) Więc nawet jeśli nie masz ochoty się pocić biegając i skacząc – nie musisz. Lulu jest tylko przykładem, ale naprawdę na zajęcia pole dance przychodzą osoby o bardzo różnych kształtach. Nadwaga nie przeszkadza w osiąganiu niemożliwego na pionowym drążku. Ani w wyglądaniu świetnie. I na pewno nie musisz schudnąć zanim zapiszesz się na zajęcia.


A może uważasz, że jesteś już na to za stara? Cóż, te panie (obie trenują dopiero od trzech lat) mogą być inspiracją dla pole dancerek w każdym wieku:

Jamie ma 51 lat – jesteś w stanie w to uwierzyć?



Zwyciężczyni World Pole Sports Championship 2013 w kategorii Masters – Greta Pontarelli, 62 lata:




Ktoś mógłby wytknąć mi, że łatwiej jest zacząć tak późno komuś, kto całe życie był aktywny czy tak jak Greta, trenował gimnastykę. Dodam więc, że w zeszłym roku udało mi się namówić na pole dance moją własną, osobistą mamę (lat 47), która nigdy nie była zawodową tancerką ani sportsmenką, pracuje na siedząco i prowadzi dom. I radziła sobie na rurce wcale nie gorzej niż reszta dziewczyn, póki rodzina nie wmówiła jej, że to nie dla niej. Zdaje mi się, że czasem żałuje, że się wtedy poddała.


Skoro już poruszyłam kwestię bycia nie w pełni sprawnym, chciałabym przedstawić również osoby, które robią rzeczy tak niesamowite, że nie uwierzyłabym, gdyby nie widziała tego na własne oczy.

Przed Państwem Deb Roach, jednoręka pole dancerka:



I Little Mama, jednonoga pole dancerka:




Czy po zobaczeniu czegoś takiego można mieć jeszcze jakiekolwiek wymówki?


Jeszcze jedno: wyszło tak, jakbym pisała tylko do kobiet. Ale jeśli jesteś facetem, tym lepiej dla Ciebie. Masz naturalnie silniejsze mięśnie, a Twój organizm jest zaprojektowany tak, że będzie Ci dużo łatwiej wzmocnić je jeszcze bardziej. Jesteś w stanie robić na rurze rzeczy, o których przeciętna dziewczyna może tylko pomarzyć. Jedno, co może być nieco trudniejsze, to przekonanie otoczenia, że nie zwariowałeś zapisując się na taniec na rurze. Ale ma tu zastosowanie ta sama zasada, co we wszystkim innym: jeśli naprawdę tego chcesz, nie pozwól trudnościom Cię zniechęcić.
Pole dance może być męski. I może być świetną zabawą. Ci panowie o tym wiedzą:

Mój pierwszy męski idol, Evgeny Greshilov:



I ostatnie rurkowe zauroczenie, niesamowity Alex Shchukin:




Jeśli więc rozważasz rurkę jako formę fitnessu, tańca czy po prostu ciekawego doświadczenia, nie zastanawiaj się dłużej, nie myśl, że się nie nadajesz, tylko spróbuj! Sama na swoje pierwsze zajęcia poszłam blisko rok po tym, jak dowiedziałam się o istnieniu sportowego tańca na rurze, a potem wielokrotnie żałowałam, że nie zrobiłam tego wcześniej. Nie popełnij mojego błędu!

What's your excuse?


One of the things that I love in pole dance is that this is a kind of acrobatics including bending your body high in the air, above the ground, so it's like a circus discipline, however, everyone can learn it. And I really mean everyone (that is, all the people who are relatively healthy and able to move on their own). If there really are people out there who actually aren't suitable for pole, I think they're as rare as Yeti (so unless you are a freak who gave up on a real life and decided to chase them, you are likely to meet such person once in a lifetime at most). I'm sure it's been said plenty of times in the Internet, but I'm going to emphasize it one more time: you don't have to be slim, strong, flexible, young, fit or fully physically abled. You just have to want it. Just as many and as much.

Have you met Lulu? You might have, as video of her performance in America's Got Talent has been very popular in the Internet.
If you haven't done it yet, meet her: http://www.team-lulu.com/Team_Lulu/About_Me.html

Lulu, as a dancer of atypical shapes became a symbol of overcoming the limits in pole dance. Many women would like to have her courage and charming stage personality. Lulu proves you can be proud of the abilities of your body no matter of its size, and she appears to be so such a warm and charismatic person that she is a walking promotion of the love of pole.
Watch her perform at the Pole Convention 2012 and how she managed in the awkward situation of waiting for the music with a smile on her face (I think there are a lot of old stagers who would be eaten alive by stress being in her position):



Some students ask me how fast can you lose weight pole dancing. To be honest, I don't know. It depends whether you train regularly, how dedicated you are, what you eat and whether you cross train. Pole dance classes are not dedicated to burn fat, but if that's your goal, they might be very helpful. Pole workout is mostly about strengthening muscles, shaping nice and firm shoulders, back, abs, chest and legs (so you don't have to be strong to start, but you're going to see improvement). If your muscles are covered with fat, pole dancing might not be enough for you to see them grow, but it doesn't mean they aren't – Lulu has to be madly strong to lift and invert her sweet 250 lbs :) So if you don't want to sweat running and jumping, you don't have to. Lulu is just an example, but there are really women of all different shapes taking pole dance classes. Overweight doesn't stop them from achieving the impossible on that vertical pole. Nor from looking great. And I assure you, you don't have to lose weight before you start the classes.

Do you think you are too old to try? Well, these ladies (both training for three years now) might be an inspiration for all ages of dancers:

Jamie is 51 – can you believe it?




The winner of World Pole Sports Championship 2013 in Masters category – Greta Pontarelli, 62 years old:




You might point out that it's easier to start for somebody who has been active for the whole life or has background in gymnastics, like Greta. So I would like to mention the fact that last year I prompted my own mom (who is 47) to try pole dance – she was never a dancer or gymnast, she has a desk job and keeps the house. And she was as good with pole as the rest of the girls, until our family convinced her she shouldn't be doing this. I think sometimes she regrets she quitted.


At the begining I mentioned an issue of not being fully physically abled. I would like to present ladies who does such incredible things that I wouldn't believe if I haven't seen it.

Ladies and gentlemen, Deb Roach, one-armed pole dancer: 




And Little Mama, one-legged pole dancer:





Can you make any more excuses after seeing this?

One more thing: it came out as if I was writing this only for women. But if you are a man, that's even better for you. Your muscles are naturally stronger and your body is designed for easier power gain. Most of girls can only dream about the tricks that you are able to do on the pole. One thing that might be a little harder is convincing everyone you didn't go crazy signing up for the pole dance class. But here's the same old rule: If you really want to do this, don't let any obstacles discourage you.
Pole dance might be mannish. And might be a great fun. These gentlemen know that:


My first male pole idol, Evgeny Greshilov:



And my most recent pole crush, the incredible Alex Shchukin:


So if you consider pole as a form of dance, fitness or just an interesting experience, don't hesitate, don't think you are not suitable for it, just try it! I signed for my first class almost a year after I got to know pole sport existed. I regreted this delay many times. Don't make the same mistake!

wtorek, 31 grudnia 2013

Co wypada

Koniec roku to czas podsumowań i snucia planów. Zaczynać nowe rzeczy wypada dopiero w nowym roku, dopiero od stycznia. Dlaczego więc zakładam blog już teraz? Cóż, na pewno po trochu z czystej przekory, ale też dlatego, że nosiłam się z zamiarem stworzenia go przez cały ten miniony rok. No i bałam się, że gdybym zrobiła z tego postanowienie na następny rok, przekora znów wzięłaby górę. Mam alergię na przesądy, horoskopy i niepisane prawa typu zmiana nawyków od poniedziałku, od Nowego Roku, czy od pierwszego dnia miesiąca. A poza tym jestem też leniwą, prokrastynującą bułą, co prawdopodobnie by nie pomagało.

To, co wypada, czyli wspomnień czar


Skoro już przedstawiłam się od najgorszej strony, pora zrobić również trochę tego, co wypada, czyli podsumować – 2013 był dobrym rokiem dla mojej rurkowej pasji. Powiedziałabym, że był rokiem próbowania i robienia zupełnie nowych rzeczy, które w ogromnej większości okazały się pozytywne.
W marcu zostałam instruktorką studia, w którym stawiałam swoje pierwsze powietrzne kroki i któremu pozostałam wierna do tej pory. Przekonałam się, że satysfakcja z nauczania potrafi czasem być większa niż duma z doskonalenia siebie. Poznałam zupełnie nowe dla mnie uczucie związane z tym, że ktoś mi ufa, traktuje mnie jak eksperta. Na początku wiązało się to z zakłopotaniem, potem okazało się bardzo przyjemne.
W maju pojechałam na Mistrzostwa Polski Pole Dance – nie, nie jako uczestnik, tylko pomoc techniczna (czyszczenie rurek), ale były to pierwsze zawody, które miałam okazję obejrzeć na żywo. Przeżycie było niezapomniane. Niestety, nie tylko ze względu na świetne występy naprawdę utalentowanych młodych ludzi, ale też drogę z przygodami do miejscowości o tak szacownej nazwie, że za nic jej sobie nie przypomnę, w której to miała miejsce ta prestiżowa impreza oraz osobliwe podejście organizatorów do kwestii kultury osobistej.
W lipcu uczestniczyłam w swoich pierwszych warsztatach pole dance, i to od razu z Marion Crampe. To doświadczenie bycia znów po stronie ucznia, w dodatku obcującego z mistrzem tego kalibru, dało mi tak niesamowitego kopa, że wpadłam w warsztatowy ciąg (z którego mam nadzieję już nie wypaść) i przed zimą byłam jeszcze na trzech innych.
We wrześniu po raz pierwszy spróbowałam treningu innego niż rurkowy. Przyznaję, cross fit trochę mnie pokonał, być może dlatego, że poszłam od razu na poziom średniozaawansowany.
 
Trenują Panie coś? – zapytano przy zapisie.
No tak, trenujemy. – odparłyśmy, mając na myśli pole dance.
No, to średniozaawansowany powinien być ok.

Dla mnie był średnio ok. Gdyby nie to, że poszłam tam z moją kursantką, pewnie płakałabym jak małe dziecko. Ale po wszystkim uczucie było super: satysfakcja, że było tak ciężko, a ja dałam radę (no, prawie), a do tego ta cudna lekkość wszystkich mięśni, która następnego dnia przekształciła się w solidne zakwasy. Obiecałam sobie, że kiedyś spróbuję raz jeszcze (a nuż się wciągnę), ale już nie w tym miejscu i nie na tym poziomie.
A teraz, w grudniu, zakładam mój pierwszy blog. Pomysł zrodził się w mojej głowie już dawno temu, z głodu polskich blogów o pole dance. Takich z prawdziwego zdarzenia, na skalę nie tylko krajową, blogów wszechstronnych jak Aerial Amy. Byłoby celem zbyt ambitnym zakładać, że uda mi się stworzyć coś takiego, ale uznałam, że lepiej spróbować zrobić cokolwiek, niż siedzieć i narzekać.

Drugie, co wypada, czyli cele i plany na rok 2014


  • Publikować wpisy na blogu co najmniej raz w miesiącu
  • Od czasu do czasu wrzucać samodzielnie zmajstrowane materiały na youtube
  • Co drugi trening (wyłączając okresy przygotowania choreografii do występów) poświęcić ćwiczeniom siłowym i dążeniu do dead liftów we wszystkich możliwych chwytach
  • Odważyć się nagrać i udostępnić przynajmniej jeden freestyle
  • Położyć większy nacisk na naukę tańca w Studiu, dla tych dziewczyn, które chcą tańczyć
  • Przynajmniej raz wybrać się na trening inny niż pole dance

Cóż, teraz pozostaje tylko mieć nadzieję, że to, co zostało zapisane, będzie mi trudniej ignorować.

Życzę wszystkim siły i odwagi do spełniania planów i marzeń w nowym roku. A wszelkie wydarzenia losowe niech wydarzają się tylko na Waszą korzyść. Życzę też pozytywnego nastawienia i wielu okazji do szczerego uśmiechu. Nie tylko dlatego, że wypada.

The right things to do

The end of the year is the time of summation and planning. Proper time to start new things will only be in the new year, in January. So why am I starting the blog right now? Well, it's certainly partly pure defiance, but the reason also is that throughout the whole year I wanted to do it. And if I rescheduled it for the next year and made it my New Year's resolution, I'm afraid my contrariness would strike again. I'm allergic to superstitions, horoscopes and all the witchcraft connected with starting changes only on Mondays, the beginning of the year or the first day of the month. Besides, I am also a lazy, procrastinating potato, which would probably not be helpful.


The right thing to do – looking back



Now that I've already presented my worst side, I would also like to do some things right, so summing up – 2013 was a good year for my pole passion. I would say, it was a year of trying and doing totally new things, the majority of which turned out to be nice.

In March, I've become an instructor of the studio which had me making my first aerial steps in it, and which I've stayed loyal to. I've learned that teaching can sometimes give more satisfaction than learning. I’ve discovered a totally new feeling of being trusted and treated like an expert. It felt a little embarrassing at first, but now it's a real pleasure.

In May, I went to the National Pole Dance Championships – no, I wasn't performing, just cleaning poles, but it was the first time I could watch any competition live. It was unforgettable. Unfortunately, not only because of the great performances of really talented young people but also because of the struggle with reaching to the armpit of the world where the prestigious event was held, and because of a peculiar sense of propriety on part of the organizers.

In July, I participated in my first pole workshop ever, and it was with Marion Crampe! The experience of being a student again and having such an incredible master gave me such a boost that I went to a workshop bender (I hope not to come back) and ended up taking part in three more until the winter came.

In September, I decided to try some kind of training different than pole. I have to admit, cross fit defeated me. Maybe because of its level.

Do you train anything?” the reception guy asked.

Well, yes, we are,” we said, meaning pole dance.

So the intermediate level should be fine.”

It wasn't completely fine by me. If it wasn't for my pole student who I was there with, I swear I would cry like a baby. But after that, the feeling was great: the pride that I succeeded (well, almost) despite the fact that it was so tough, and the wonderful lightness of all my muscles that became all soreness the day after. I promised to myself I would take another try (maybe I'll eventually get into the swing of it), but not in the same place and level.

Now, in December, I'm starting my first blog. The idea came into my mind long time ago out of a hunger for polish pole dance blogs, the really good ones, not only on a national scale, many-sided, like Aerial Amy. It would be too ambitious to aim for creating such a blog, but I thought it's better to try and do anything than just sit and grumble.

 

The next thing right to do – setting goals and making plans for 2014

 

  • Write on the blog at least once a month
  • Share a self-made video on youtube every once in a while
  • Devote every second of pole workout (excluding the time of preparing choreography to perform) to strength training and achieving dead lifts with all the different grips
  • Dare to share at least one video of me freestyling
  • Teach more dancing choreos for girls who want to learn them
  • Take a training different than pole dance at least once


Well, I hope that my plans, since I wrote this, would be harder to ignore.

I wish you all strength and courage to make your plans and dreams come true. Let all the random events be to your advantage. I wish you also a positive attitude and many reasons to smile sincerely. Not only because it's the right thing to do.